Adam Małysz kontra Justin Bieber, czyli jak sprawić, by ikona sportu stała się inspiracją dla naszego dziecka?

Swojemu dziecku pragniesz przekazać wszystkie wartości, w które sam wierzysz. Zawsze jednak następuje moment, w którym rodzic przestaje być jedynym wzorem. Mama i tata z nieomylnych mentorów przeistaczają się w postacie, które nie zawsze rozumieją co tli się w głowie młodego człowieka. Ich miejsce zajmuje ktoś inny...

Jeśli mielibyśmy wybierać, pewnie byłaby to niesamowita postać wielkiego formatu, jednak bywa, że są to  tylko plastikowe twarze sezonowych gwiazdek. Ich styl ubierania i mówienia jest kopiowany przez „zwykłe” dzieciaki. Nie pochwalamy tego, nie rozumiemy fascynacji, a to pogłębia przepaść między rodzicem a pociechą. Czy jesteśmy skazani na taki stan?

 

Doceń jego własne zdanie

 

Musisz przede wszystkim zdać sobie sprawę, że masz ograniczony wpływ na to, co podoba się twojemu dziecku. Wszelkie naciski, zakazy nie tylko pogorszą sytuację , ale również sprawią, że definitywnie stracisz z nim kontakt, którego tak naprawdę oboje bardzo potrzebujecie. Twoja pociecha nie musi być taka jak ty, ani też nie musi się w pełni podporządkować twoim wizjom. Doceń to, że ma swoje upodobania, swoją opinię, swoje własne zdanie. To nie musi oznaczać, że jest krnąbrna i za wszelką cenę chce pokazać, że się mylisz. To zwykle obraz dorastania i stąpania po niepewnym gruncie samodzielności. Wbrew pozorom ona cały czas pragnie twojego wsparcia, zrozumienia i ciepła, przy jednoczesnym podkreślaniu własnej niezależności.

 

Dobre wzorce już w przedszkolu

 

Rodzic, który sam regularnie trenuje, sprawia, że dla dziecka aktywny styl życia jest zupełnie naturalny i nie wyobraża sobie, że w innych rodzinach jest inaczej.

Oprócz obserwacji maluch musi sam doświadczać. W okolicy szykuje się spotkanie ze znanym graczem piłki nożnej? Jedźcie tam razem. W telewizji trwa relacja z igrzysk olimpijskich? Oglądajcie całą rodziną. Wspólne wypady w roli kibiców na mecz czy bieg uliczny także budują w głowie małego człowieka swoistą hierarchię wartości i charakterystyczny obraz sportowców na długi czas. Widok tylu emocji z bliska: euforii, radości, smutku nie może pozostać bez śladu. Dziecko potrzebuje superbohatera, ideału, na którym może się wzorować, a przynajmniej marzyć o tym, by być właśnie takim jak on.

 

Być jak Adam Małysz

 

Nasz słynny skoczek z całą pewnością nie jest odzwierciedleniem macho. Kobiety nie mdleją na widok jego uśmiechu, mężczyźni nie dążą do wypracowania podobnej sylwetki. A jednak gdy pojawia się na skoczni, ludzie zamierają. Jak zahipnotyzowani wpatrują się w drobną postać i zawierzają mu w danej chwili całe swoje nadzieje. Tego nie jest w stanie powtórzyć ani Justin Bieber, ani Robert Pattison w żadnej z części sagi „Zmierzch”. Odkrycie tej magii przez pociechę jest pięknym momentem. Aby jednak nie było to przelotne zauroczenie, twoim zadaniem jest pielęgnować to poczucie wzniosłości i potęgi sportu. Oprócz kibicowania, fantastycznym sposobem na długotrwałą przygodę z aktywnością jest...uprawianie jej. Stwarzanie okazji do próbowania różnych dyscyplin, docenianie osiągnięć i dostarczanie dziecku pozytywnych doznań. To nie może być przymus, ani źródło krytyki.

 

Obserwowanie dziecka, jego mocnych stron  również  należy do twojego obowiązku. Oczywiście dobrze, gdy pracujemy nad słabościami, jednak fanatyczne udoskonalanie dziecka to nie jest dobra droga do rozkochania go w sporcie. Nie należy także porównywać go do ikony danej dyscypliny. Bohater ma być wzorem, który wyznacza pewną drogę, ale nie źródłem kompleksów. Pokazuje, że również i ono może odnieść sukces poprzez obrazowanie życiorysów sportowych idoli, którzy często się wywodzą ze zwykłych domów. Doceniaj najmniejsze postępy po każdym treningu i wspieraj, gdy coś się nie powiedzie. A jeśli obok Małysza na ścianie zawiśnie plakat Justin'a Bieber'a? Weź głęboki oddech i zaufaj swojemu dziecku, ono prawdopodobnie wie co robi.

Więcej o: