Piłka nożna po angielsku? Sport wspiera naukę języków obcych

Ten, kto prowadził zajęcia edukacyjne z przedszkolakami wie, jak trudne jest to zadanie. 3-latki po kilku minutach słuchania gubią wątek, wiercą się, przeszkadzają, ich wzrok ucieka we wszystkie strony. Jak zatem najskuteczniej przemycać wiedzę maluchowi? Oczywiście poprzez ruch.

Jest wiele koncepcji edukacji językowej dla przedszkolaków. Większość z nich opiera się na zmienności i przeplataniu różnych aktywności. Wprowadza się zabawy ruchowe, pokazywanie, wierszyki, piosenki. Ostatnimi czasy zaczęły powstawać szkółki sportowe, które z założenia nie tylko usprawniają ciało, ale również uczą języków obcych.

- Nauka to nie tylko pochłanianie suchej wiedzy. W Polsce lubimy przekazywać teorię, a w nauczaniu, szczególnie dzieci, liczy się praktyka. "Nie mów, pokaż" to zasada, która trafia do maluchów - mówi Karol Stefański trener piłki nożnej i nauczyciel języka angielskiego w szkole Kick in English, który doświadczenie zdobywał m.in. w USA - uczymy dzieci słówek i całych zwrotów używanych na co dzień w języku angielskim. Nasi uczniowie nie myślą o tym, że się uczą. Naśladują ruchy trenera, przy okazji słuchając poleceń po angielsku. Z czasem zapamiętują słowa, które do nich kierujemy w języku obcym - dodaje pan Karol.

Wszystkie bramki nasze

Mogłoby się wydawać, że wprowadzanie sportów zespołowych jest posunięciem dosyć śmiałym. Przedszkolak nie rozumie przecież jeszcze wielu zasad panujących na boisku, mieszają mu się zespoły. Sytuacja komplikuje się, bo polecenia są wydawane w języku obcym. - Komunikacja z dziećmi to nie tylko słowa, to przede wszystkim ruch, mimika, mowa ciała. Jeśli nawet maluchy nie zrozumieją polecenia, to nic nie szkodzi, bo ostatecznie naśladują trenera. Nieumiejętność zasad piłkarskich też nie stanowi problemu. Najmłodsze dzieci które uczymy, nie są w stanie jeszcze zagrać meczu w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Zdarza się, że podczas gry kopią do bramki przeciwników, ale to przecież nie o to chodzi na tym etapie. Nasze zajęcia opieramy głównie na zabawie i ćwiczeniach ogólnorozwojowych: bieganiu, skakaniu, turlaniu się. Wykorzystujemy tunele, pachołki, ćwiczymy zręczność, koordynację. Umiejętność gry w piłkę przyjdzie z czasem. - mówi Karol Stefański.

Jednak te zajęcia to nie tylko ruch i polecenia typu: podskocz, kopnij piłkę. - Każde zajęcia mają jakąś myśl przewodnią, którą przekazujemy dzieciom na początku zajęć. Siadamy na podłodze, wprowadzamy grupę w temat, którym się będziemy zajmować danego dnia. Może to być wszystko. Kolory, bajki, zwierzęta. Po kilkunastominutowych grach słowno-obrazkowych przystępujemy do zabaw ruchowych opartych na treningu piłki nożnej. Myśl przewodnia towarzyszy nam do końca zajęć - mówi pan Karol.

Skakać, biegać, mówić po angielsku

Jeszcze kilkanaście lat temu rozwój fizyczny w podejściu ludzi kłócił się z nauką. Dziś okazuje się, że bez problemu można te dwie rzeczy łączyć. - To naturalne, że dzieci chcą się ruszać, ćwiczyć. Nie ograniczamy ich w tym, tylko wykorzystujemy potencjał malucha, a ten jest ogromny - przekonuje trener Kick in English -  Przedszkolaki uczą się przez naśladownictwo, działanie. Jeśli można połączyć dwie sfery aktywności - sport i nauka języków, to czemu tego nie zrobić? - pyta retorycznie Karol Stefański

Wśród dzieci aktywność fizyczna kuleje. Według badań przesiewowych wykonanych przez Carolina Medical Center 42 proc uczniów ma problem z masą ciała, 71 proc nie jest w stanie dotknąć palcami do podłogi przy wyprostowanych nogach. Najmłodsze pokolenie coraz rzadziej pojawia się na boisku, aby spędzić aktywnie czas. Przedszkolaki z kolei bawią się spontanicznie na placach zabaw, biegają, skaczą. Czy zorganizowane zajęcia nie są podkradaniem im czasu na spontaniczność? - Dziecko musi mieć czas dla siebie, to jasne. To co robimy na zajęciach, to jest tylko wycinek ich rzeczywistości. Promujemy zdrowy, aktywny styl życia,  a przy okazji wykorzystujemy ten czas na przekazanie języka obcego. Maluchy, które do nas przychodzą po kilku spotkaniach otwierają się na nas i to, co im przekazujemy. Chwalą się umiejętnościami gry, a także "przynoszą" wiedzę w postaci słówek, które przyswoiły z innych źródeł - cieszy się pan Karol.

Uwierzyć w siebie

- System edukacyjny w Stanach Zjednoczonych różni się od tego, który stosowany jest w Polsce. Tam stawia się na praktykę, teoria jest na drugim miejscu. Różni się też podejście do dzieci. Tam, gdy dziecko upadnie, mama mówi - dasz sobie radę, wszystko w porządku. Tutaj rodzic biegnie i z przejęciem podnosi malucha - mówi Karol Stefański - to sprawia, że dzieci są tłumione, a ich wiara we własne możliwości spada. Chcemy przede wszystkim pokazać maluchom, że stać je na bardzo wiele. One bawiąc się, poznają swoje możliwości, przekraczają granice. Nauka języka jest tylko dodatkiem - dodaje twórca Kick in English.

Karol Stefański - trener piłki nożnej i nauczyciel języka angielskiego. Prowadzi Kick in English, szkółkę piłkarską dla najmłodszych.