Energa Sailing Camp. Z dziennika pokładowego małego żeglarza

?Piątek, 23.08.2013. Godzina 6.15 - pobudka. Prysznic i szorowanie zębów. O 7.00 wychodzimy na wodę. Dziś wieje mocno. Uczymy się startów regatowych. Trener Iza daje wskazówki z pontonu. Po pływaniu zaprawa i śniadanie?. Tak mógłby wyglądać wpis do dziennika jednego z 37 małych żeglarzy, którzy spędzili dwa tygodnie w Górkach Zachodnich na Energa Sailing Camp.
Dzieci zaczynają dzień bardzo wcześnie. Najwcześniej, bo już po 6 rano, wstają członkowie grupy olimpijskiej, czyli najlepsi żeglarze. Pod okiem jednego z trenerów od godziny 7 rano w ujściu Wisły Śmiałej ćwiczą zwroty, starty regatowe, pływanie po trójkącie, halsowanie. Trening trwa około półtorej godziny. Czasem, gdy zbyt mocno wieje i warunki atmosferyczne zdaniem kadry są zbyt ekstremalne, dzieci mogą nieco dłużej pospać.

Przed śniadaniem, które jest o godzinie 9, mali żeglarze mają jeszcze tzw. zaprawę. Razem z trenerami biegają dookoła boiska, robią pajacyki, przysiady. Potem posiłek. Jest gwarno. Trudno zapanować nad tak dużą grupą urwisów, ale trenerzy sobie radzą. Zwracają dzieciom uwagę, aby były ciszej. To pomaga tylko na chwilę, dlatego zaraz najgłośniejsi i najmniej posłuszni wykonują karne przysiady. Dyscyplina musi być. Nie tylko na wodzie. Dzieci według relacji trenerów bywają niesforne, ale na ogół są grzeczne i zdyscyplinowane.

Zwykle po śniadaniu część dzieci idzie na wodę. Same wyprowadzają łódki, spuszczają je ze slipu, wzajemnie sobie pomagają. Bacznie obserwuje ich trener z lądu. Drugi już jest w motorówce i czeka, aż niewielkie optimistki pchane siłą wiatru dopłyną do boi.

Ci, co zostali na lądzie, potem pójdą na wodę. Tymczasem z jednym z trenerów grają w piłkę, rysują lub uczą się żeglarskiej teorii. Zajęcia prowadzi Maciej. Adam, ulubieniec dzieci wśród kadry, ratownik wodny, który zorganizował dzieciom lekcję pierwszej pomocy. Wiele z nich mimo młodego wieku wiedziało, jak zachować się w sytuacji zagrożenia życia innej osoby i nie miało problemu z ułożeniem poszkodowanego w pozycji bocznej ustalonej. Dla innych była to nowość, podobnie jak masaż serca. Trener zapisuje dzieciom w telefonie komórkowym numer telefonu do Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Potem obiad, znowu nie obyło się bez karnych przysiadów. Półtorej godziny sjesty i kolejny trening na wodzie. Kto nie pływa, ten rysuje. Marynistyczne arcydzieła dzieci różnią się między sobą. Jedne rysują wielkie okręty, żaglowce, karawele, inne regaty optymistek. Staś narysował statek ze świńskim ryjem, bo według niego tak wygląda największy kontenerowiec na świecie, który dzień wcześniej wpłynął do gdańskiego portu w asyście jachtów, motorówek i "Daru Młodzieży".

Po kolacji 30 minut na wieczorną toaletę i spotkanie w jadalni. Czas na film. Dzieci oglądają dokument o elitarnych regatach VELUXE 5 Oceans, w których kapitan Gutkowski zadebiutował w samotniczych wyścigach. Zajął drugie miejsce. Mimo że regaty odbyły się trzy lata temu, kiedy narrator informuje widzów, że Polak niespodziewanie w pierwszej części rejsu wysunął się na prowadzenie, dzieci dopingują go okrzykami "Gutek, Gutek!".

Powoli kolejni mali żeglarze "odpływają". Zmęczeni długim dniem zasypiają. Kiedy kończy się film, zaspane dzieci idą do pokoi, do łóżek. O 6.15 rano znowu pobudka.

Energa Sailing

37 uczestników z Trójmiasta, Olsztyna, Warszawy i Krakowa zostało wybranych z rzeszy dzieci, które wzięły udział w programie edukacyjnym Polskiego Związku Żeglarstwa i Energii mającego na celu promowanie żeglarstwa. Mali żeglarze spędzili dwa tygodnie w Gdańsku, w Górkach Zachodnich na koszt sponsora.

Od marca odbył się cykl regat w klasie optimist, w których najlepsi mali żeglarze z całej Polski walczyli o awans do wielkiego finału, który odbył się 23-25.08 w Sopocie. Nagrodą dla pierwszej trzynastki były roczne stypendia sportowe ufundowane przez Energę.

Więcej o: