Energa Sailing Camp. Kiedy przypłynie Gucio?

Zbiórka w dwuszeregu przy slipie. Uczestnicy obozu żeglarskiego Energa Sailing nerwowo wyczekują, aż trener da znak, żeby wejść na motorówkę. "Kiedy przypłynie Gucio?" pytają. Przed nimi niezwykła przygoda - wizyta na pełnomorskim jachcie kapitana Zbigniewa Gutkowskiego.
W Górkach Zachodnich w ośrodku Galion trzydzieścioro siedmioro dzieci z całej Polski uczestniczyło w obozie żeglarskim zorganizowanym w ramach programu Energa Sailing. Uczestnicy zostali wybrani spośród wielu kandydatów. Przez dwa tygodnie pod okiem pięcioosobowej trenerskiej grupy uczyli się żeglarskiej sztuki na łódkach klasy optimist. Walczyli z falami, unikali uderzeń bomu, pływali z wiatrem i pod wiatr. Na lądzie uczyli się udzielania pierwszej pomocy, a także teorii żeglarstwa.

W czwartek zamiast porannych zajęć na wodzie, zaraz po śniadaniu czekała je niezwykła przygoda. Odwiedziły jacht ambasadora programu Energa Sailing, Zbigniewa Gutkowskiego. Skiper z Gdańska zajął 2. miejsce w prestiżowych regatach okołoziemskich - VELUXE 5 Oceans Race, w tym roku musiał z powodów technicznych wycofać się z regat Vendee Globe [regaty okołoziemskie, bez zawijania do portu i pomocy z zewnątrz, przyp. red.].

Energa nie mogła wpłynąć do mariny w Górkach, ponieważ ma zbyt duże zanurzenie [4,5 metra, przyp. red.]. Mogłaby zahaczyć mieczem o dno. Dlatego mali żeglarze pływali na pokład jachtu motorówką po dziesięcioro. Na łódce było nieco ciasno. Zazwyczaj kapitan Gutkowski żegluje sam, dlatego dzieci, trener, Maciek Marczewski i dziennikarz to już tłok.

Mali żeglarze najpierw weszli pod pokład. - Proszę nie wciskać żadnych guzików, czerwonych też - prosił kapitan jachtu. Niektórzy, chcieli się tam schować, żeby zostać dłużej na Enerdze. Potem siadali na burcie, a załoga wykonywała zwrot. Pływanie "na żaglach" robi wrażenie. Łódź przechyla się na jedną stronę, a ogromne żagle wydymają się od podmuchów wiatru [łączna powierzchnia żagli to 850 metrów kwadratowych, przyp. red.], miernik prędkości wskazuje 12 węzłów. Maksymalną prędkość, jaką udało się rozwinąć na tej łodzi ambasadorowi programu Energa Sailing, to 32 węzły [ok. 52 km/h, przyp. red.].

- Trochę większa ta łódka niż optimist - zauważył jeden z małych żeglarzy. Dzieci miały mnóstwo pytań do załogi, ale imponowały też wiedzą. Staś z Gdańska i jego koleżanka Maja potrafili wymienić nazwę rozwiniętych żagli. Każde z dzieci, zapytane, czy kiedyś popłynie w samotny rejs dookoła świata na takiej jednostce jak Energa, nie miało wątpliwości, że tak. Kapitan Gutkowski i Maciek Marczewski przygodę z żeglarstwem też zaczynali na optimistach.

Trenerzy, starali się trzymać emocje na wodzy. Może i mieli poważne twarze, ale chwila za kołem sterowym sprawiała, że w ich oku pojawiał się błysk. Trener Adam, trener Marek i trener Maciej po cichu dołączali się do marzeń dzieci o rejsie.

Finał Energa Sailing Cup

Szesnaścioro najlepszych uczestników obozu, wytypowanych przez trenerskie grono, wzięło udział w pokazowych regatach, które odbyły się w weekend kończący tegoroczną edycję programu Energa Sailing Cup, w dniach 23-25.08 w Sopocie. Stanęły na starcie obok najlepszych młodych żeglarzy, którzy walczyli o roczne, sportowe stypendia Energii.

Więcej o: