Charakter mistrza wypracowuje się każdego dnia. Rola rodzica w sportowym wychowaniu dziecka

Pozornie mało znaczące zachowania rodziców mogą podkopywać lub wyciągać na powierzchnię potencjał dziecka. Co zrobić, aby wychować nie tylko dobrego sportowca, ale przede wszystkim szczęśliwego człowieka? - Dorosły powinien zachęcać dziecko do podejmowania wysiłku. Wspierać, aby ono chciało podnosić sobie poprzeczkę. To wielka wartość - mówi psycholog sportu, Sandra Kalinowska

Iwona Ludwinek-Zarzeka: Jak to jest, że są zawodnicy, którzy są świetnie wytrenowani, doskonale radzą sobie na treningach, a nijak nie przekłada się to na zawody?

Sandra Kalinowska: Jest to często spotykana sytuacja, o której mówią zawodnicy, ich trenerzy lub rodzice, podczas pierwszego roku poważniejszych startów. Za każdym razem. Kontekst i powody są różne. Mówią niektórzy, że są to „mistrzowie treningu”.  Na co dzień odznaczają się dużą pewnością siebie i doskonałą techniką gry, natomiast na zawodach nie dają sobie rady. Może to zależeć od tego, w jakim stopniu wywierana jest na nich presja, jaką oni sami sobie presję nakładają i co dalej z tym robią.  Bywa, że jest to kwestia rywali z którymi zawodnik musi się zmierzyć już realnie. Najczęściej zawodnicy mówią, że jest to ta jedna chwila, która muszą wykorzystać bo drugiej nie będzie.

Trening można powtórzyć, nadrobić, zawodów nie bardzo. To jest ta różnica, która może paraliżować, utrudniać. Mówią także o tym, że zawody to cała otoczka, inne warunki, kibice. Potrzeba czasu aby nauczyć się koncentracji w tych warunkach i je oswoić. Czasem jest to po prostu też kwestia przetrenowania lub dyspozycja dnia. Na pewno lepiej unikać szufladkowania - „jesteś mistrzem treningu”, bo ta myśl przeszkadza się skoncentrować na zawodach. Żeby zawodnik znalazł rozwiązanie powinien bardziej zagłębić się w swoją sytuację, poszukać tego co pomoże mu skoncentrować się na zadaniu a nie otoczeniu, presji, wyniku. Czasem to może być myśl, obraz, piosenka, gest.

Czasem więc wystarczy nauczyć się skoncentrować na zadaniu?

Dokładnie. A żeby skupić się na zadaniu, warto sprawdzić, jaki dialog wewnętrzny zawodnik toczy ze sobą przed startem. Na treningu łatwiej skupić się na zadaniu, na zawodach wiele rzeczy rozprasza. Zadajemy sobie pytania: co się stanie jak mi nie wyjdzie? W jakiej formie są moi rywale? Czy są lepsi ode mnie? Czasem narzucamy na siebie taką presję, że nie dajemy sobie rady. Jednak w dużej mierze dziecko może nauczyć się tego spokoju i koncentracji przed zawodami. A wtedy podczas samego startu, zawodów, już jakoś wszystko toczy się samo. Bo start to czas koncentracji na zadaniu. Na analizy przyjdzie czas po zawodach.

Czy aby dać sobie radę w każdej sytuacji trzeba mieć umysł mistrza? Czy taki typ osobowościowy w ogóle istnieje?

Temat ten jest drążony od dawna. Wciąż próbuje się stworzyć profil mistrza i nie do końca otrzymuje się jednoznaczne odpowiedzi. Na pewno świetnych sportowców charakteryzuje wytrwałość, dążenie do celu, duża samoświadomość i motywacja wewnętrzna, która w dużej mierze decyduje o tym, czy zawodnik będzie w stanie ciężko trenować i się doskonalić w danej dziedzinie. Czy nie podda się przy pierwszych trudnościach. Każdy mistrz prócz tego, że ciężko pracował, miał na pewno szczególną osobowość, coś co go wyróżniało.

Podobno motywacja wewnętrzna jest jedną ze składowych sportowego talentu. Czym ona tak naprawdę jest?

Mówiąc wprost jest to chęć ponawiania danej czynności pomimo niesprzyjających okoliczności. Objawia się wtedy, gdy mamy kilka rzeczy do wyboru, a wybieramy właśnie tę konkretną czynność. Motywacja wewnętrzna wynika z nas. Z własnej inicjatywy, pragnienia powracania do danej rzeczy. Robimy coś dla samej tej aktywności, bo sprawia nam radość. Nie potrzebujemy zewnętrznych zachęt czy powodów. To jest motywacja wewnętrzna. Niestety czasem bardzo łatwo ją zagłuszyć.

Na przykład w jaki sposób?

Czystą radość  z uprawiania sportu w pewnym stopniu burzy się nagrodami. Następuje moment, gdy dziecko zaczyna jej oczekiwać w zamian za określoną czynność, a to nie o to chodzi. Bo co będzie, gdy nagrody przestaną się pojawiać? Działania wynikające z wewnętrznej motywacji są ponad nagrody i wyróżnienia. Ćwiczę, doskonalę się, bo to lubię, bo sprawia mi to przyjemność, a nie dlatego, że po zawodach pójdę z rodzicami na lody.

A chwalenie? Też jest swoistą nagrodą.

To jest płynna kwestia. Warto chwalić za różne rzeczy, tylko umiejętnie. Unikać mało konkretnych form. Powiedzmy co nam się podobało. Widziałem tą akcję, gdy zaatakowałeś. Widziałem, jak podałeś piłkę. Zauważyłem twoje starania, dlatego jestem z ciebie dumny. Niekoniecznie z wygranej. Można być dumnym z dziecka nawet wtedy, gdy przegrało, bo przecież dało z siebie wszystko.

Obserwując dzieci na boisku bardzo widać, jak bardzo się od siebie różnią. Czy takie cechy jak uwielbienie do rywalizacji, pragnienie znacznego podnoszenia swoich kompetencji, wytrwałość, są wrodzone?

Człowiek jest mieszanką temperamentu i charakteru. Temperament jest czymś, z czym przychodzimy na świat i mamy niewielki wpływ na jego zmianę. Natomiast charakter możemy kształtować poprzez doświadczenia, które zbieramy przez całe życie, tak jak chociażby wspomnianą wytrwałość, czy dążenie do celu. Budujemy wiele umiejętności w naszym życiu. Dobrze jeśli jest pod nie chociaż podmurówka.

Tutaj zapewne rola rodzica odgrywa spore znaczenie. Jak pomagać, a nie szkodzić?

Rodzic posiada wiele ról, gdyż bierze udział w każdym wydarzeniu związanym z dzieckiem. W związku z tym codzienne zachowania, relacje się przenikają i mają wpływ na to jak dziecko sobie radzi w każdym obszarze życia. Ma to swoje plusy i minusy, gdyż trudno jest zachować dystans. Natomiast rodzic niewątpliwie ma ogromny wpływ w kształtowaniu charakteru dziecka. Aby pomóc malcowi powinniśmy wspierać w nim takie cechy jak cierpliwość, wiarę w siebie. Nie powinniśmy go wyręczać na każdym kroku, np. odrabiając za niego lekcje lub sprzątać jego pokój. Dając dziecku kontrolę uczymy, że wiele rzeczy trzeba wypracować, że postępy, sukces przyjdą z czasem nawet, jeśli na początku coś nie wychodzi. Nie wyszło ci raz? Spróbuj ponownie, nie zniechęcaj się, nie poddawaj. A rodzic powinien być obok i wspierać.

Tak naprawdę wszystko wpływa na rozwój dziecka - geny, rodzina, środowisko. Sport wpływa na naukę, nauka na sport. Codzienność jest również dobrą szkołą wypracowującą „umysł mistrza”. Ważne, aby dziecko zachęcać do podejmowania wysiłku, wspierać, aby ono chciało podnosić sobie poprzeczkę. To wielka wartość.

Czy rodzice są świadomi swojej roli?

Wydaje mi się, że są coraz bardziej świadomi. Zadają sobie coraz więcej pytań dotyczących rozwoju swoich dzieci, tego, co mogą zrobić, by im pomóc. Czasami jesteśmy zaganiani, mamy mniej czasu dla dzieci, niż byśmy chcieli, wtedy te pytania odchodzą gdzieś na bok. Jednak zwykle wiemy, jak wiele zależy od nas, rodziców.

My, dorośli wiemy czym jest stres. Czy to jest w porządku, że wystawiamy dziecko na silne emocje związane z zawodami? Wszak w codziennym życiu również tego stresu nie brakuje...

Stresu na zawodach nie powinniśmy się bać. Potraktujmy zawody jako jedno z doświadczeń, uczenia się stresu, postarajmy się z dzieckiem postawić sobie wspólnie cel. Celem nie musi być wygrana. To może być po prostu zobaczenie jak wyglądają zawody, zorientowanie się jak wypadamy na tle innych zawodników. Zobaczenie co mamy dobrego w zanadrzu, a czego nam brakuje. Nie stawiajmy wysokich wymagań dziecku, a raczej pozwalajmy, żeby się zapoznawało z różnymi sytuacjami.

Dziecko jest wystawione na stres na każdej klasówce, na sprawdzianie. Stresu nie da się uniknąć. Zadbajmy, aby był jak najbardziej motywujący, a najmniej tworzył presję związaną z obawami. Uczniowie, którzy są w sporcie zaprzyjaźnieni ze stresem, lepiej sobie z nim radzą w sprawach codziennych.

Gdzie w tej sytuacji powinien być rodzic?

Zwykle nawet gdy pojawia się panika, zawodnik woli zostać sam. Wtedy uczy się regulować emocje. Warto zakomunikować „jestem obok”, dać wsparcie i zezwolenie, aby dziecko samo dało sobie radę. Akceptację tego, co przeżywa. Dać do zrozumienia, że to przez co przechodzi nie jest niczym dziwnym, złym. Że to samo spotyka innych, nawet wybitnych sportowców.

Czasem się mówi: grałem głową. Czy psychika ma większe znaczenie w sporcie niż forma fizyczna?

Nie odważę się stawiać znaku w którąkolwiek stronę. To tak, jakbyśmy oceniali, czy lepiej mieć zdrowe płuca, czy serce.  Wszystko ma znaczenie, człowiek jest całością psychofizyczną. Często przytaczam hasło Roberta Korzeniowskiego „Trenujemy człowieka, nie organizm”. Ważna jest regeneracja, odpowiednia dieta - wszystko.

Rzeczywiście na poziomie sportu zawodowego psychika ma bardzo ważną rolę, gdyż ich przygotowanie fizyczne jest na bardzo podobnym poziomie. Wykonują podobne środki treningowe, dostępna jest ta sama dla wszystkich regeneracja, suplementy. Tutaj decydują już niuanse, dyspozycja danego dnia, odporność na stres, uważność, skupienie. W sporcie dziecięcym ważny jest harmonijny rozwój zarówno fizyczny, jak emocjonalny.

I tym dzieciom jest łatwiej nie tylko na zawodach, ale i w życiu codziennym?

Zdecydowanie. Cechy „typowego sportowca” wpływają na to, jak dziecko radzi sobie w szkole, w domu, z rówieśnikami. Jest odporniejszy na stres, bardziej asertywny, lepiej komunikuje się z innymi. Jest nauczony efektywnego zarządzania własnym czasem. Staje się bardziej odpowiedzialny za siebie i innych.

Jeśli rodzic jest obok, wspiera dziecko, pomaga mu rozwinąć swój potencjał, ono zaczyna być świadome tego, że wiele rzeczy zależy od niego samego, a jednocześnie potrafi rozgraniczyć to, na co wpływu nie ma. Takie podejście bardzo pomaga w codziennym życiu.

Sandra Kalinowska - psycholog sportu, ekspert junior.sport.pl. Absolwentka studiów podyplomowych „Psychologia sportu pozytywnego” SWPS Sopot. Pasjonatka tenisa oraz rolek. TopWySZKOLENI.pl (strona w przebudowie),  s.kalinowska@topwyszkoleni.pl.

Więcej o: