Jak wychować mistrza. Anita Włodarczyk o swojej drodze do rekordu świata

- Dla mnie od dziecka najważniejszy był ruch. Zawsze chciałam być dobrym sportowcem, ale o medalu Igrzysk Olimpijskich nawet nie marzyłam - mówi rekordzistka świata w rzucie młotem. O sportowym dzieciństwie, rodzicach i drodze do mistrzostwa rozmawiamy z Anitą Włodarczyk.
Już w podstawówce była Pani związana ze sportem. Miała Pani szczęście do nauczycieli, którzy Panią pokierowali, czy od początku wiedziała Pani czego chce?

Od dziecka kochałam sport. Na początku byłam kibicem sportu, w szczególności interesowałam się żużlem, wraz z rodzicami i bratem jeździliśmy na mecze żużlowe. Rodzice zawsze na wspólnych spotkaniach wspominają jakim byłam małym urwisem! Miałam dużo energii, którą musiałam wyładować poprzez aktywność fizyczną. Zawsze, kiedy tylko miałam odrobione zadania domowe, wolny czas spędzałam na podwórku , grając w różne gry, jeżdżąc na rowerze, biegając, skacząc po drzewach.

Skąd się wziął w karierze speedrower? Została Pani w tej dyscyplinie Mistrzynią Europy juniorów!

Pewnego dnia chciałam zacząć trenować jakąś dyscyplinę sportu. Mój brat trenował speedrower, tata był prezesem klubu, mama pracowała w sekretariacie, więc od wczesnych lat byłam z tym sportem związana Zaczęłam ścigać się na rowerach . Byłam w tamtych czasach jedyną w Polsce dziewczyną, która jeździła z chłopakami. Ten sport bardzo dużo pomógł mi później w trenowaniu wyczynowym, ponieważ ukształtował mój charakter - przede wszystkim waleczność, dążenie do celu, umiejętność rywalizacji.

Speedrower trenowałam kilka lat. Przyszedł jednak dzień, w którym chciałam spróbować sil w lekkiej atletyce. Miałam to szczęście, że w moim mieście rodzinnym, Rawiczu, istniał (i nadal istnieje) klub Kadet Rawicz, więc drogę miałam otwartą. Zaczęłam od pchnięcia kulą, jednak trwało to może dwa tygodnie. Nie spodobała mi się ta konkurencja. Potem przez trzy lata trenowałam rzut dyskiem. W międzyczasie spróbowałam swoich sił w rzucie młotem. Szybko nauczyłam się techniki i stwierdziłam, że to jest właśnie konkurencja dla mnie.

Postępy przychodziły szybko?

Na pierwszych swoich zawodach w 2001 r rzuciłam 29m, po trzech latach rzucałam już 52m. Kiedy skończyłam liceum, poszłam na studia i w tym czasie zaczęłam już na poważnie trenować rzut młotem.

Od początku Pani wiedziała, że sport stanie się Pani sposobem na życie zawodowe?

Kiedy zaczynałam swoja karierę, to na początku była to zabawa. Dopiero po trzech latach treningów uwierzyłam w siebie, bo zobaczyłam, że moje wyniki są coraz lepsze. Powiedziałam sobie wtedy, że chcę być dobrym sportowcem. Wtedy o medalu olimpijskim nie marzyłam, wydawało mi się to nieosiągalne. Przełomem w mojej karierze były Igrzyska Olimpijskie w Pekinie w 2008 r. Lecąc do Pekinu moim celem było zakwalifikowanie się do finału rzutu młotem. Zrobiłam coś więcej, bo w finale zajęłam 6 miejsce, z czego byłam bardzo zadowolona. Rzuciłam wtedy 71,56m.

Rok 2009 to wkroczenie do światowej elity w rzucie młotem . Po 8 latach treningów zdobyłam pierwszy medal w karierze na imprezie międzynarodowej, zloty medal MS w Berlinie jednocześnie bijąc rekord świata z wynikiem 77,96m. Od tego momentu zaczęła się moja kariera, gdzie celem był medal IO w Londynie. 9 sierpnia 2012 r spełniło się moje marzenie, zdobyłam srebrny medal Igrzysk Olimpijskich. Teraz moim celem jest zloty medal IO w Rio.

Pamięta Pani swój pierwszy medal zdobyty na zawodach sportowych?

W klasach 1-3 szkoły podstawowej uwielbiałam grę w dwa ognie oraz wyścigi rzędów na lekcji WF-u. W tym czasie właśnie zdobyłam pierwszy swój medal w życiu. Było to w trakcie igrzysk młodzieży szkolnej województwa leszczyńskiego, w wyścigach rzędów. Medal ten do dzisiaj wisi w mojej kolekcji medali wraz z medalem igrzysk olimpijskich.

A czy szkoła w jakikolwiek sposób przyczyniła się do rozwijania pasji sportowej?

W szkole podstawowej uwielbiałam lekcje wychowania fizycznego, zawsze wszystko łatwo mi przychodziło. Byłam bardzo zwinna, sprawna.

Nie było dla Pani problemem, aby połączyć naukę z intensywnym treningiem?

Będąc w liceum nie miałam z tym problemu. Jeżeli dobrze sobie zaplanujesz czas, to wszystko można pogodzić . Ja chciałam być w przyszłości dobrym sportowcem, jednocześnie mieć wykształcenie. I udało się.

Na I roku studio na AWF w Poznaniu było ciężko. Zajęcia, wykłady i treningi były wyczerpujące, ale nie poddałam się i wytrwałam. Wszystkie egzaminy udało się zaliczyć. W sporcie również była progresja wyników. W roku 2004 założyłam sobie kwalifikację do Reprezentacji Polski na Igrzyska Olimpijskie w Pekinie w 2008. Takie rzeczy na studiach jak studenckie czwartki, czy imprezy, a było ich sporo, bo mieszkałam w akademiku, stanowiły dla mnie rzadkość, bo następnego dnia wiedziałam, że mam trening i muszę być wypoczęta, aby dobrze go wykonać.

W sporcie, ale i w życiu, bardzo ważne jest, aby założyć sobie cele krótkoterminowe i długoterminowe które chcesz zrealizować. Jest to dodatkowa motywacja.

Z wielu codziennych "przywilejów" młodości Pani zrezygnowała?

Z wielu przyjemności trzeba było zrezygnować, ale wiedziałam, że kiedyś je nadrobię. Najważniejsze było dla mnie dążenie do dobrych wyników w sporcie. Dawałam z siebie 100% i jak widać, było warto.

Rodzice wspierali?

Rodzice, a nawet cała rodzina, od początku mojej kariery byli ze mną . Żyli moimi sukcesami, jeździli na zawody, co jeszcze bardziej mnie motywowało. Do dziś są obecni na każdych zawodach. Co roku kibicują mi na sportowych imprezach. Byli na Mistrzostwach Europy, Mistrzostwach Świata, Igrzyskach Olimpijskich. Wiem, że będą ze mną do końca mojej kariery.

Lekka atletyka to piękny sport, bardzo rozwijający ogólną sprawność. Wykorzystuje naturalne ruchy człowieka. Mam wrażenie jednak, że od dłuższego czasu powoli odchodzi w cień...

Lekka atletyka jest królową sportu ze względu na swoją różnorodność, a także dlatego iż rozwija ogólną sprawność. Treningi lekkoatletyczne nie zamykają dziecka na inne dyscypliny, wręcz przeciwnie, otwierają dzieciom drogę na inne sporty.

W dzisiejszych czasach w ogóle jest trudna sytuacja związana z aktywnością dzieci, ale też nie zauważyłam dużego przestoju w szkółkach lekkoatletycznych. Wiadomo, że sukcesy lekkoatletów tez maja wpływ na to, że jakieś dziecko chce trenować tę dyscyplinę sportu. Ja uwielbiam pracę z dzieciakami. Często swój wolny czas poświęcam na spotkania w szkołach, aby zachęcać uczniów do uprawiania sportu, niekoniecznie lekkiej atletyki . Na takich spotkaniach dzieciaki dowiadują się o mnie jak zaczęła się przygoda ze sportem, jak to wszystko wygląda na co dzień. Na moich zajęciach mogą wziąć do ręki młot, medale, rozdaję im autografy. Są to przepiękne chwile, kiedy widzi się radość, emocje u tych młodych ludzi.

Dziewczynkom sugeruje się często "kobiece" sporty. Nigdy nie słyszała Pani komentarzy, że rzut młotem to zajęcie dla chłopców?

Nigdy nikt mi nie zarzucał, że trenuję konkurencje bardziej męską . Ja czuje się kobietą pomimo tego, że tygodniowo przerzucam na treningu siłowym około 20 ton na nogi i 15 ton na ręce. Po mocnym treningu rzeczywiście moje dłonie nie są piękne, ale nie można mieć przecież mieć wszystkiego.

Myśli Pani, że bez sportu byłaby Pani innym człowiekiem?

Przez to, że trenowałam sport, zmienił się mój charakter, z czego się bardzo cieszę . Wiadomo, że w sporcie są nie tylko sukcesy, ale również zdarzają się często ciężkie chwile - kontuzje, kiedy to człowiekowi krążą po głowie czarne myśli, czy wróci do sportu czy nie. Takie sytuacje jednak bardzo mnie wzmocniły, co wpływa na to, że jest mi łatwiej znosić trudne sytuacje w życiu codziennym. Jestem silniejsza.

W sporcie trzeba być przygotowanym bardzo dobrze fizycznie, ale trzeba mieć też głowę na karku, aby wierzyć w swój sukces pomimo porażek. Sportowcom bardzo pomaga współpraca z psychologiem sportu, to są ogromne obciążenia.

Czym by się Pani zajmowała, gdyby sport nie zajął głównego miejsca w Pani życiu?

Nie mam pojęcia. Dla mnie od dziecka najważniejszy był ruch , zawsze chciałam być dobrym sportowcem, nie miałam innych marzeń . Swojej decyzji nie żałuję, bo przecież piękne jest życie sportowca.

ZOBACZ TAKŻE: JAK WYCHOWAĆ MISTRZA PIŁKI NOŻNEJ - ZBIGNIEW BONIEK

Więcej o: